Stary Dubaj

Po handlowych szaleństwach w nowoczesnym stylu postanowiłyśmy zmienić klimat. Tym razem wybrałyśmy się do kolebki Dubaju, miejsca założenia osady. Podróż metrem zajęła dobre pół godziny. Dubaj, rozciągnięty wzdłuż morskiego wybrzeża, ma kilkadziesiąt kilometrów długości. Wysiadłyśmy na stacji Union. Stamtąd udałyśmy się w stronę nabrzeża, skąd wodne taksówki zabrały nas do punktu startowego. Najfajniejsza była mała łódka. Za 1 dirhama staruszek z siwą brodą przewoził na drugi brzeg. Dzisiaj będziemy śledzić szlak zaproponowany przez przewodnik Lonely Planet.

Deira

Deira, dzielnica Dubaju diametralnie różniąca się od nowej części miasta. Położona nad kanałem wodnym, bardziej przypomina kolorowy jarmark z zupełnie innego świata. Byłam mile zaskoczona panującą atmosferą, gdzie życie nie toczy się za szybami sterylnych biurowców i wysokościowców. Multikulturalny tygiel. Hurtownie z towarami z całego świata, niekoniecznie tej najlepszej jakości. Prości ludzie, ciasne uliczki, rowery, taczki z pakunkami, bardziej zasłonięte muzułmanki. Najlepiej zatopić się w to miejsce i pobłądzić.

Targi

Nieodłączną częścią Deiry są tematyczne targi, bądź też giełdy. Promieniujący barwami i drażniący nozdrza targ z przyprawami. W wąskich zaułkach sprzedawcy powystawiali worki z czerwonymi, żółtymi, zielonymi proszkami, sprawiającymi, że nasze potrawy nabierają niezapomnianego smaku. Niedaleko mieści się jedna z największych, największa w regionie, giełda złota. 25 ton cennego kruszcu błyszczy na sklepowych wystawach. Ulica dosłownie spływa złotem, przybierającym formy biżuterii jakiej się zapragnie. Kilka minut dalej spacerkiem i rozkoszujemy się zapachami płynącymi z giełdy perfum. Witryny sklepowe usiane buteleczkami z każdego rodzaju woniami. Nic tylko próbować i kupować.

Dla lubiących inny świat polecam przechadzkę po zakątkach Deiry. W gwarze prawdziwego dnia codziennego, podglądając ludzi i wsłuchując się w nawoływanie muezinów do modlitwy. Mi się bardzo podobało. Tym bardziej, że w jednej z uliczek trafiłyśmy na tanią, indyjską restaurację. Pomimo niezbyt zachęcającego wyglądu zdecydowałyśmy się wejść do środka i zamówić thali. Nasza chęć spałaszowania czegoś kojarzącego się z Indiami była ogromna. Zostałyśmy zaproszone do salki na górze. Pomieszczenie bez okien, wyłożone aluminiową blachą. Miny nam trochę zrzedły. Jednak kiedy przemili hindusi z Gudżaratu, prawie w ogóle nie mówiący po angielsku, postawili przed nami kilka miseczek z różnorodnym jedzeniem odzyskałyśmy pewność. My jadłyśmy a oni patrzyli na nas wniebowzięci i co chwilę dawali dokładkę. Chyba żaden biały do nich nie zagląda. Na koniec uśmiechnięci ustawili się do zdjęcia i mile z nami pożegnali. Takie chwile się pamięta długo.

Historyczne muzea

Heritage House i Al-Ahmadiya School

W okolicach Dubai Creek mieści się kilka muzeów wartych zobaczenia. My zaczęłyśmy od Al-Ahmadiya School. Mieściła się tam pierwsza szkoła w Dubaju. Otwarta w 1912 roku. Lekcje pobierali jedynie chłopcy. Teraz w kilku salach oglądamy w jaki sposób prowadzono naukę. Drugie muzeum to Heritage House. W tradycyjnej posesji zamożnego handlowca zapoznamy się z domowym funkcjonowaniem mieszkańców dawnego Dubaju. Oba muzea powinno się odwiedzić, aby bliżej przyjrzeć się kulturze arabskiej. Wystawy są świetnie przygotowane. Każde pomieszczenie jest klimatyzowane. Wjazd za darmo, a na koniec można się napić pysznej, miejscowej kawy.

Muzeum Dubaj i czekolada z mleka wielbłąda

Nie mniej interesujące jest Muzeum Dubaju. Mieszcząca się w podziemiach powierzchnia wystawiennicza pokazuje nam historię Dubaju od chwili powstania osady. Porusza wiele aspektów życia, od tego jak przeżyć na pustyni po przyszłe, wręcz ekstrawaganckie plany emiratu. Poszczególne salki przedstawiają scenki z życia. Czasami idzie się w piasku imitującym pustynię. Dobrze przygotowana scenografia i multimedia sprawiają, że zwiedzający w ogóle się nie nudzi. Jak w każdym porządnym miejscu turystycznym, również w Muzeum Dubaju znajduje się sklepik z pamiątkami. My postawiłyśmy na bardziej nietrwałą formę. Mianowicie za 25 dirhamów kupiłyśmy sobie czekoladę z mleka wielbłąda. Mleczna, czekoladowa pyszność nie specjalnie się różniła od swojej tradycyjnej koleżanki. Jednak arabskie przyprawy dodawały jej charakterystycznego aromatu. Oczywiście spożyłyśmy od razu. Mniam.

Więcej zdjęć w galerii https://myfeelingoftheworld.wordpress.com/galeria/dubaj-2011/

2 responses to “Stary Dubaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s