Guilin

Tarasy ryzowe

Nie dziwie sie, ze turysci masowo ciagna do Guilin. W Chinach to miasteczko, chociaz liczy 740 tys. mieszkancow. Hm, Wroclaw miasteczkiem? Wiec miasteczko Guilin ma ogromnego asa w rekawie. Przepiekne okolicznosci przyrody w jakich sie znajduje. Najpopularniejszy obrazek stad stanowi rzeka plynaca miedzy owalnymi gorami. Co rusz zza zabudowan wylaniaja sie charakterystyczne wzniesienia. Nowo przybyli nie moga sie napatrzec. A to dopiero namiastka. Podoba mi sie. Bardzo. Stawiamy na zwiedzanie okolicy. Transportem lokalnym wybieramy sie na dwudniowa wycieczke. Chcemy zobaczyc tarasy ryzowe. Rzecz polecona przez Chinke z pociagu.

Najpierw tluczemy sie 2,5h do Longsheng. Przez cala droge jade z oczami wlepionymi w mijane krajobrazy. Malownicza trasa. Z Longsheng jedziemy do wioski Dazhai. Robi sie jeszcze piekniej. Waska droga prowadzi nad gorskim urwiskiem, wysoko nad strumieniem. I tak przez ponad godzine. Podroz mija blyskawicznie, naznaczona regionalnym kolorytem. Konczy sie na duzym parkingu na terenie Tarasow Ryzowych Grzbietu Smoka (Dragon’s Backbone Rice Terraces). Dalej tylko piechota.

Podazamy za miejscowym, ktory oferuje nam niedrogi nocleg. Sprawdzimy. Po pieciu minutach wylaniaja sie. One. Wzniesienia opatulone stopniowanymi poletkami. Ryzowe schody. W blasku zachodzacego prezentuja sie zachwycajaco. Pierwsza mysl jaka przychodzi mi do glowy: „Grzechem jest mieszkac w tak cudownym zakatku”. Zostajemy na noc w proponowanym guest housie, szumnie nazywanym hotelem. Polozony na zboczu, oferowal nam fantastyczny widok z okna. A serenady owadow kryjacych sie w zielonym gaszczu umilaly wieczorna kontemplacje. Prawdziwa sielanka. W koncu z dala od wielkomiejskiego zgielku.

Chiny. Dazhai. Tarasy ryżowe.

Trekking z wioski Dazhai do Pingian nie doszedl do skutku ze wzgledu na padajacy co chwile deszcz. Wyruszamy wiec na spacer po okolicy. Pniemy sie w gore po waskiej, kamienistej sciezce. Przygladam sie drewnianym, jakby ruderowatym chatom. Sa urocze. Jak one stoja na tych kilku palach i nie obsuwaja sie w dol? Mijam niezwykle serdeczne kobiety mniejszosci Yao. Za kazdym razem miejscowe „nihao”, czyli „hallo”. I usmiech. Kobiety Yao nosza tradycyjne stroje. Nie scinaja wlosow i plota je w skomplikowany kok. Na plecach dzwigaja wiklinowe kosze sporych rozmiarow. Plecak tyle, ze starszego typu.

Chiny. Dazhai. Tarasy ryżowe.

Przed domami toczy sie codzienne zycie. Gotowanie w kociolku, haftowanie, pilnowanie dzieci. Ktos obrabia zwierzeca skore i dzieli czesci nieszczesnika. To akurat nie bylo przyjemne. Gdzie indziej konie taszcza towar pod gore. Za zabudowaniami, jeszcze wyzej, zaczynaja sie ryzowe tarasy. Z waskich, nawodnionych poletek wyrasta ryz. Wyglada jak zboze w Polsce podtopione po silnych opadach. Gdzieniegdzie tubylcy schowani za szerokimi rondami wilkinowych kapeluszy dbaja o uprawe. Skuleni w kucki dlubia cos w ziemi. A raczej w blocie.

Tak se wedrujemy, az w pewnym momencie z naprzeciwka pelznie wygiety w literke „s” WAZ. Aaaa. I szybki, aczkolwiek krotki odwrot. Na szczescie „olbrzym” zboczyl ze sciezki. Nie byla to anakonda, ale spotkanie z chinskim wezem robi wrazenie. Hehe. Smokow nie widzialam. Im wyzej tym rozleglej. Niesamowicie prezentuja sie okoliczne wzniesienia i wioska w dolinie. Tylko usciasc i chlonac.

I nie ma to jak polska zupka chinska „ser w ziolach”, zaserwowany w blaszanym kubku na popekanym, betonowym tarasie z tarasami ryzowymi w tle. Mala rzecz a cieszy.

Chiny. Dazhai. Tarasy ryżowe.

Yangshuo

Powrot z Dragon’s Backbone Rice Terraces do Guilin tylko na jedna noc. Po to, aby rano przemiescic sie do turystycznej mekki – Yangshuo. Poranek przeciaga sie do poludnia. Przeciez mam wakacje. Pakujemy sie do lokalnego autobusu. Jednak tym polaczeniem rzadza inne reguly. Trzeba miec bilet kupiony w kasie dworca z miejscem siedzacym. Ups. Wyprowadzka. Wyciagamy z tylu pojazdu nasze z trudem zawleczone, 65-litrowe plecaki. Kinowa scenka. Autobus odjezdza. My zostajemy na przystanku ubawione cala sytuacja. Bialasy w Chinach. Haha. Lapiemy sie na nastepny kurs 20 minut pozniej.

Yangshuo to wioska z 340 tys. mieszkancow. Mam wrazenie, ze istnieje tylko i wylacznie dla przyjezdnych. Krupowki w tym momencie wydaja sie prowincja. Centrum stanowi jeden wielki bazar z najrozniejszymi pamiatkami. Nie trudno sie domyslic co glownie robilysmy… Niestety najczesciej konczylo sie na ogladaniu, bo ceny stosunkowo wysokie, a sprzedawcy niechetni do dlugiego targowania. Zmanierowani.

Chiny. Yangshuo.

Dalysmy sie namowic na wycieczke z przewodniczka. Crazy Women. Jednego zalatwilysmy kilka atrakcji. Bardzo fajny dzien. Najpierw przejazdzka rowerami po wiejskich traktach. Pola ryzu, orzeszkow ziemnych, lotosu, drzewka pomaranczkowe i z pomelo. Dookola jajowate, charakterystyczne gory. Bajka. Nastepnie splyw bambusowa tratwa. Dwuosobowa plus sterujacy. Ponad godzinny relaks na Yulong River w otoczeniu urzekajacej przyrody. Niestety niekiedy robilo sie tloczno, bo na rzece mozna kupic to i owo (glownie do spozycia), czy tez otrzymac pamiatkowe zdjecie ze splywu wodospadem. Biznes sie kreci. No i inni „relaksujacy sie”. Chiny. Wszedzie gesto.

Obiad w ulicznej knajpce dla krajowcow. Oczywiscie ryzowe noodle. I troche przesadzilam z chili. Wysmienite, ale pikantne. Pic! Kolejny cel – jaskinia wodna. Wplywa sie lodka przez metrowej wysokosci szczeline. W srodku zwiedzanie i kapiele. Wodospadzik, mini plywalnia, zabawa w blocie i gorace zrodla. Ciekawe miejsce. Aczkolwiek zupelnie mozna sie bez niego obejsc. Powrot do Yangshsuo bocznymi drogami z chylacym sie ku zachodowi sloncem na horyzoncie. Swietne swiatlo dodaje jeszcze wiekszego uroku pejzazom. Odbija sie w polach ryzowych, ktore nabieraja jeszcze zielenszej barwy. Masywne bawoly pasa sie przytrzymywane przez swoich wlascicieli. Rozplywam sie pod wplywem napotkanych obrazow.

Chiny. Yangshuo. Wycieczka rowerowa.

Kilka dni w prowincji Guanxi szybko mija. Mysle, ze do tej pory to najciekawsze i dajace najwiecej satysfakcji miejsce w trakcie tej wyprawy. Nareszcie maglam uciec chociaz na chwile od wielkiego miasta, halasu, brudu i cieszyc sie natura. Bez smogu!

Przeprawa do Hong Kongu

Plan przedstawial sie prosto. Z Yangshuo do Shenzen, piechota do granicy i kolejka do centrum. Teoretycznie tak bylo. Jedynie zajelo troche wiecej czasu. Lekko znudzone pociagami zmieniamy srodek transportu. Zachcialo sie czegos nowego. Wybieramy autobus nocny z miejscami lezacymi. Interesujaca perspektywa. W srodku trzy rzedy i dwa poziomy. Lozka dostosowane do chinskich rozmiarow. Zawsze to lepiej lezec w ciasnocie niz siedziec z nogami na uszach. Po urzadzeniu sie jest calkiem wygodnie. Bez wiekszych problemow przesypiam cala noc. Rano wysiadka w Shenzen.

Chiny. W autobusie z miejscami leżącymi na trasie Guilin - Shenzen.

Z zapoznanym Kanadyjczykiem o imieniu Scooter probujemy odnalezc wlasciwy kierunek do przejscia granicznego. Zostajemy zle pokierowani. Bladzimy obladowane ciezkimi plecakami. Scooter tez przyjechal na miesiac, ale jego bagaz wazy maksymalnie 10 kg. Kobiety. Nikt z napotkanych nie potrafi odczytac mapy i wskazac nam drogi.Norma w Panstwie Srodka. Dopiero mlody Chinczyk na przystanku ratuje nasze nogi oraz przed wszystkim plecy. Pofatygowal sie chlopak. Pomogl znalezc odpowiedni autobus, ktory dlugo nas wiozl przez miasto do dworca kolejowego.

Stamtad dwa kroki do granicy. Oczywiscie musialysmy pomylic chociaz raz strzalki. Egh. Ostatnie chinskie lody z czerwona fasolka i czekolada. Troche formalnosci i jestem w Hong Kongu. Na dachu budynkow powiewaja dwie flagi. Chinska i czerwona z bialym kwiatem. Kolejka miejska docieramy do stacji Tsim Sha Tsui East na Kowloon. Wedrowka podziemiami i wylaniamy sie w samym srodku hongkonskiego zamieszania.

Hong Kong. Kowloon.

Wiecej zdjec w galerii https://myfeelingoftheworld.wordpress.com/galeria/chiny-2010/chiny-2010-guilin/

4 responses to “Guilin

  1. Błagam o rozwinięty post o Hong Kondzie! Już prawie miesiąc minął. Opowiedz jak tam się „nie wraca” na noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s