Tiananmen 2010

Buddyzm tybetanski w Pekinie
Slynny plac nie byl pierwszym miejscem, ktore zwiedzilam. Z gaszczu pekinskich zabytkow wybralysmy Swiatynie Lamajska oraz Swiatynie Konfucjusza, znajdujace sie w poblizu naszego hostelu. XVII-wieczna Swiatynia Lamajska, inaczej Palac Harmonii i Spokoju, stanowi oaze buddyzmu tybetanskiego w Pekinie. Kompleks jest piekny i warty obejrzenia. Przechodzi sie z jednej swiatyni na plac przed nastepna. I tak chyba z dziesiec razy. Wydaje sie, ze juz bedzie koniec, a tam kolejny fantazyjny budynek. 18-metrowy posag Buddy Maitreji miescie sie w Pawiolonie Wanfu. Ogromna statuetka zostala wpisana do Ksiegi Rekordow Guinessa, gdyz powstala z jednego kawalka drewna sandalowego. Wokol ludzie, poprzez poklony i palenie dlugich kadzidel, oddaja czesc przed buddyjskimi posazkami. Inna sprawa, iz nie czulam duszy w tym miejscu. Calosc wydaje sie dosyc sztuczna i posiadajaca drugie dno. Brakuje mnichow ubranych w tradycyjne szaty, ktore zostaly zastapione przez bordowo-czarne uniformy. Podobno Palac wykorzystywany jest przez chinskie wladze jako swiadectwo wolnosci religijnej w Panstwie Srodka. Przedstawienie na pokaz.

Konfucjusz
Swiatynia slynnego filozofa cieszy sie mniejszym powodzeniem wsrod turystow. Jednakze duze grupy Chinczykow, ubrane w jednakowe czapeczki, raz po raz nacieraja z oprowadzajacymi je przewodnikami. Smieszne i uciazliwe. Polozony w cieniu starych, powyginanych cyprysow obiekt jest drugim najwazniejszym w kraju. W niewielkim muzeum mozna zapoznac sie z historyczna postacia Konfucjusza oraz z podstawami filozofii konfucjanskiej. W swiatyni, z odpowiednim szacunkiem, tubylcy oddaja hold mistrzowi. Na zewnatrz tradycyjne, charakterystyczne zdobienia wienczace budynki. Wygladaja bajkowo w blasku zachodzacego slonca. Pod koniec dnia miejsce zyskuje niezwykla cisze i spokoj.

Chiny. Pekin. Świątynia Konfucjusza.

Park Jingshan
Podejscie nr 1 do zwiedzania Zakazanego Miasta. Po ujrzeniu ogromnosci oraz zorientowaniu sie, ze trzy godziny nie wystarcza rezygnujemy. Idziemy do parku naprzeciwko. Za dwa yuany spacerujemy wsrod wiekowych drzew po zadbanych, rowniutkich sciezkach. Cesarsko. Wspinamy sie do gory. Z Weglowego Wzgorza roztacza sie rozlegly widok na dachy Zakazanego Miasta i panorame calego Pekinu. Uwage przykuwa Biala Dagoba. Blekitne niebo w stolicy Chin chyba nie wystepuje. Kolejny dzien slonce nie przebija sie przez warstwe mglistej mazi. Niedaleko wyjscia z tej zielonej enklawy dwie Chinki cwicza tai chi do muzyki z magnetofonu. Zdaja sie nie zwracac uwagi na gapiow. Zreszta widok gimnastykujacych sie mieszkancow, zwlaszcza starszych osob, jest powszechny. Emeryci przesiaduja na parkowych laweczkach, rozmawiaja, graja, relaksuja sie. Zastanawiam sie co oznacza chodzenie i dlugie klaskanie w dlonie. Najlepiej zajrzec do parku wczesnym rankiem i zjesc sniadanie przygladajac sie porannym cwiczeniom.

Chiny. Pekin. Jingshan Park.

Ten plac, to miejsce
Najwazniejszy dla mnie punkt programu – Tiananmen. Przechodza mnie ciarki. Stane w miejscu tragicznych wydarzen sprzed 21 lat. Popoludniową porą przed slynna Brama Niebianskiego Spokoju, ze slynnym portrem Mao Zedonga, klebia sie tlumy. Wszyscy chca zrobic zdjecie. Dookola wzmozone posterunki policyjne i funkcjonariusze w cywilnych ubraniach. Bacznie obserwuja poczynania przechodniow. Nie ma ograniczen w fotografowaniu, nawet policji. Brama, z ktorej Mao proklamowal Republike Chin 1 pazdziernika 1949 roku, w 1989 roku byla bombardowana przez demonstrantow jajkami. Dzisiaj pelni funkcje symboliczna i jest popularna atrakcja turystyczna.

Kierujemy sie na najwiekszy plac swiata. Zeby wejsc, trzeba przejsc przez check point i przeswietlic bagaz. Jestem TU. Jestem na Tiananmen! Zero policyjnej presji na pierwszy rzut oka. Od razu strzelam fotke z buddyjskimi mnichami. Wymowna sytuacja. Atmosfera spacerowo-piknikowa. Rodziny z dziecmi (z jednym jak nakazuje polityka) i glownie chinscy turysci. W tle piekny zachod slonca. Sielanka. Siadam na ziemi i po prostu sie rozgladam. Totalny luz. Forografuje bez skrepowania. Dopiero po dluzszej chwili rzucaja sie w oczy tajniacy, wozy policyjne i kamery. Big brother. Pozniej sie dowiedzialam, ze normalni Chinczycy na Tiananmen nie przychodza. I ze kazdy centymetr placu podlega scislej kontroli sluzb bezpieczenstwa. Wladze doskonale dostosowaly najbardziej polityczne miejsce w panstwie do potrzeb zwiedzajacych.

Chiny. Pekin. Plac Tiananmen.

O godzinie osmej Tiananmen jest zamykany a ludzie proszeni o opuszczenie placu. Kiedy policjant podchodzi i nakazuje wyjscie, Chinczycy wykonuja w mig polecenie. Jak poparzeni ogniem. My sie lekko ociagamy, ale robimy to samo. Wieczorem wszystkie budynki zostaja podswietlone. Przed wizerunkiem Mao tryska fontanna w takt muzyki. Show w miejscu tragedii. Odchodze z serca komunistycznych Chin z mieszanymi uczuciami. Znika za mna portet Mao i Tiananmen z Mauzoleum Wodza, Monumentem Ludowych Bohaterow, siedziba parlamentu, Muzeum Narodowym i innymi „waznymi” siedzibami.

Chiny. Pekin. Plac Tiananmen.

Sa nowe zdjecia w galerii. Mocowanie sie z tutejszym komputer wymaga niezwyklej cierpliwosci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s