Przemytniczki czekoladek i babeczek

24 godziny w pociagu Lwow – Moskwa. Plackarta jak wyjeta z albumu ze zdjeciami podrozniczymi. Przypadly nam miejsca sypialne jedno na gorze i jedno na dole. W schowku na bagaze pod lozkiem na parterze, znajdujemy podrzucona reklamowke ze slodyczami. Pani opiekunka naszego wagonu prosi o przewiezienie pakunku przez granice rosyjska. Ona nie moze. Odchodzimy bez slowa i przez cala droge zachodzimy w glowe co tam naprawde jest. Tymczasem Pani „prowadniczka” napelnia skrytke w suficie i skrzetnie przykreca srubki. Hm, no i co tu powiedziec.

Pogoda upalna, w pociagu sauna. Otwieraja sie tylko male, gorne okienka po jednej stronie boksu. Wentylacja zerowa. Pod tym wzgledem w indyjskim skladzie bylo lepiej – zamiast szyb kraty. Ubranie mokre od potu, cialo sie lepi. Nie pomagaja zabiegi nawilzania woda z dziwnego kranu w toalecie. Pasazerowie po prostu leza w bezruchu. Dopiero wieczor przynosi ulge.

Trzepania na granicy ukrainsko – rosyjskiej nie bylo. Jedynie dokladne sprawdzenie wiz i paszportow, bo jestesmy z „Polszy”. Teraz caly dzien w Moskwie. Zostawiamy bagaze w hostelu Underground, w ktorym mieszkalysmy w ubieglym roku, bierzemy upragniony prysznic, korzystamy z internetu i w miasto.

Jeszcze szesc dni koleja transmongolska, dwie granice i bedziemy w Pekinie.

Do galerii „Chiny 2010” wpadlo kilka zdjec. Troche przypadkowych ze wzgledow technicznych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s