Klimatyczny Lwów

Trzydniowy pobyt we Lwowie dobiega końca. Okazuje się, ze można wyjechać zupełnie bez przygotowania kiedy ma się fajnych znajomych. Dostałam namiary na ludzi, którzy zapewnili mi nocleg, oprowadzili po mieście, cierpliwie tłumaczyli co, gdzie i skąd odjeżdża. Mogłam wyrzucić na makulaturę wydrukowane w ostatniej chwili informacje z wikipedii (chociaż mapka się przydała).

Wow!

Lwów mnie powalił. Atmosferycznie podobny do Wrocławia. Godzinami można błąkać się po uliczkach i zakątkach, przesiadywać w knajpkach popijając tutejsze piwo, bądź pyszną czekoladę (zwłaszcza połączenie białej z czarną w „Złotym Dukacie”). Piękna pogoda dopełniała dzieła rozkoszy i wakacyjnego lenistwa.

Jednak to nic w porównaniu z Cmentarzem Łyczakowskim. We Wrocławiu takiego miejsca zdecydowanie nie ma. Założony w 1786 roku, obecnie pełni rolę muzeum. Pierwsze słowo jakie mi się nasuwa brzmi: „magiczny”.  Zaczarowany ogród. Wielogodzinny spacer cmentarnymi ścieżkami pośród bujnej roślinności, wiekowych grobowców znanych osobistości, niszczejących nagrobków i pięknie rzeźbionych pomników. Warto się zatracić w wędrówce. Natrafiłam na mogiły polskich powstańców z 1831 roku, oplecione biało-czerwonymi wstążkami. Napotkałam również groby Gabrieli Zapolskiej, Juliana Konstantego Ordona, Władysława Bełzy i wielu rodzin o znanych polskich nazwiskach. Starsza pani lwowską polszczyzną pokierowała mnie na Cmentarz Orląt Lwowskich. Szeregi białych krzyży robią niesamowite wrażenie. Powiększa je przeczytanie tabliczek nagrobnych. Jedna z pierwszych ma treść: „Wacław Feliks Żmudzki. Uczeń 7 klasy gimnazjum lwowskiego. Zabity 18 listopada. 1902-1918.” Nogi się uginają. A podobnych napisów są dziesiątki.

Lwów. Cmentarz Łyczakowski.

Polecam Lwów na weekend. Jest tanio, niedaleko, przyjemnie i można dogadać się po polsku.

Dalej

Przede mną następny etap podróży pociągami. W poniedziałek z samego rana do Moskwy, we wtorek do Pekinu. Pięć i pół dnia w pociągu bez przystanku. Prawdziwy trening wytrzymałości. Mam nadzieję, że również przygody. W Chinach „ląduję” 21 czerwca. W samym środku zamieszania. Na pierwszy ogień pójdzie kwestia znalezienia noclegu. Sama jestem ciekawa jak to zrobimy…

Na koniec chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi we lwowskiej fazie wyprawy: Kaska, Martyna i Ross za kontakty, Lephf za próbę kontaktu, ekipie z Lwowa (Jula, Andriej, Liza, Juliana i ich znajomi) za wspaniały czas. Go Vegan!

W pociągu relacji Lwów - Moskwa

Więcej zdjęć w galerii https://myfeelingoftheworld.wordpress.com/galeria/lwow-2010/

3 responses to “Klimatyczny Lwów

  1. Lwów wywarł na mnie duże wrażenie i z chęcią tam wrócę. Tym bardziej, że zdążyłam zobaczyć wszystkiego. Jeszcze raz dzięki za spotkanie przed wyjazdem. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s